Siczka dla "Teraz Rocka" o swoich ulubionych płytach.
Zgłoś nadużycie
JA BARDZIEJ SIĘ PRZYZWYCZAIŁAM DO SOLOWYCH PROJEKTÓW OZZY'EGO Z Z. WYLDE'M NA WIOSEŁKU. ALE FAKTYCZNIE VOKAL OZZY'EGO BRZMI NA TEJ PŁYCIE JAK ŻYLETA!
POLECAM JESZCZE PARĘ SOLOWYCH NUMERÓW CZARNOKSIĘŻNIKA Z OZZ:-) NP. "I JUST WANT YOU", "FACING HELL", "MR. CROWLEY" "CLOSE MY EYES FOREVER" I "CRAZZY TRAIN"...
Ja jednak wolę Sabbath, te potęzne riffy Iommiego i brudne, analogowe brzmienie jego gitary są niezastapione. I nie musi im towarzyszyć głos Ozzy'ego, bo płyty z Dio są też bardzo dobre. Oczywiście inny klimat niż albumy ze zjadaczem nietoperzy na wokalu, ale to ten sam potężny Sabbath.