Mi czasem ciężko posklejać słowa,ale będę się starać:)słucham KSU mw.od 13 roku życia,pamiętam jak w domu było źle(nie chcę tutaj wnikać w szczegóły)zamykałam się w pokoju wł.odtwarzacz i po prostu 'znikałam'(było mi lżej na duchu) lata mijały starałam się bywać na wielu koncertach(niesamowita energia doładowanie, wtedy zapominałam o całym świecie,)zjednoczenie z ludźmi wiele nowych znajomości itp.
Czarny wspominał coś o ukrywaniu łez,kurde mam dokładnie tak samo,czasem zakładam okulary przeciwsłoneczne, ale koncerty są zazwyczaj wieczorem więc trochę głupio z goglami stać hehe:)) więc coś płynie po policzku,ehh,zawsze gdzieś skrycie marzyłam by podejść do Sicza poprosić o autograf fotę, ale jakoś tak nerwy:) może skrępowanie nie pozwalały, aż w końcu się przełamałam:)tej rozmowy nigdy nie zapomnę,(...)jakoś tak od tego dnia zaczęłam pojawiać się w prywatnym życiu,wszystko przyszło stopniowo(minęło już sporo lat..) wiecie co mogę śmiało napisać że to najtrwalsza i najbardziej szczera przyjaźń jaka mi się w życiu trafiła(nie piszę tych słów by się chwalić itp, wręcz nie lubię jakiegoś tam szpanowania!!skrobię co czuję...tak po prostu ze mnie spływa..)Siczu to naprawdę wyjątkowa dusza!(brakuje słów,)wiele nocy przegadaliśmy zawsze po takich chwilach wiedziałam że mogę wszystko że pokonam swoje problemy(zmartwienia) że dam radę,może gdzieś kiedyś napiszę więcej(...)podziwiam go za wytrwałość zaangażowanie pełne oddanie dla muzyki widać że naprawdę kocha! to co robi.