Logowanie lub Rejestracja

Kategoria artykułów: 3 - KSU - Recenzje

Recenzje koncertów i wydawnictw zespołu KSU.

Głupawica VS. Dobranoc

Autor: Guziec

Wolicie piosnkę : Głupawica czy może starą wersje tej piosenki dobranoc ? :)

KSU - Nasze słowa (recenzja, "Teraz Rock")

Autor: Łukasz Wiewiór ("Teraz Rock")

KSUNasze słowa 01.03.2005 Hurtownia Muzyczna Sonic/Fonografika3,5Kto Cię obroni Polsko; Wygnany z raju; Władcy świata; Techno Techno; Dziwne drzewa; Marszałkowska kosa; Odlot w niepamięć; Wyrzuć drzwi; Nic nie powiedziała; Neopogo; Nie miej złudzeń; Awaria obrazu; Wuje, wuje; Dobre rady, mądre słowa; Cjanci; Poza światem słów; Nowaja sistema (Bieszczady 2004)Skład: nie podanoProdukcja: Jarosław „Jasiu” KidawaNowe KSU, w którym obok Siczki grają Prezo, Sebastian Mnich i „Jasiu” Kidawa, to... stare KSU. Na szczęście. Bo chyba nikt od tej punkowej grupy nie oczekuje stylistycznych przemian. Siczka jak śpiewał, tak śpiewa, ma swoją szkołę motywów gitarowych, już samo brzmienie grupy przywołuje na myśl jej dawne albumy.Czyli doczekaliśmy się. Ostry, upolityczniony numer Kto Cię obroni Polsko - nikt cię nie broni Polsko, gdy wokół głodne psy/ upokorzony naród/ cierpienie, nędza, łzy - jest dobrą wizytówką odrodzonego KSU. To cały czas ten sam zespół. Może trochę mniej topornie grający, ale nie do pomylenia z innym. A, że ...

KSU w Pszczynie (2004)

Autor: Pepan

KSU w Pszczynie Cz I : PRZED KONCERTEM „Czechowice się pojawą.. Będzie pogo, jakiego w Pszczynie dawno nie było!!!!!!...”[DANN (KRWA- WE)], „Silesia Anty Hippie Briga- de też się wybiera. Zobaczycie, co to jest horrorshow pod sce- ną!!!”.[Anty Hippie] { wypowiedzi pochodzą z forum dyskusyjnego portalu internetowe- go www.pless.pl} Cz II: KONCERT (2004-03-26 godz; 20 z minutami) Miał byæ horror (patrz cz. I), ale to już chyba nie te czasy... Dziś na koncerty punkowe smiało można przychodzić z całymi rodzinami. Nawet z babcią. Ta powinna być zresztą najbardziej zadowolona, bo choć głucha, ma nareszcie szansę usłyszeć jakieś dźwięki... Występ, przy komplecie publicz- ności- sprzedano ok. 100 biletów- zaczął siê prawie punktualnie. Le- dwie kapela przyjechała, ledwie rozłoży³a sprzęt i zrobiła króciutką próbę (była to podobno najkrótsza w historii Bugsy próba jakiegoś wykonawcy przed występem- trwała ok. 5 min), a już zagrała. I od razu dała czadu. Od pierwsze- go taktu. Jeszcze ...

"Bieszczady pozdrawiają Gliwice...".

Autor: Krzysztof Gierak http://www.mmsilesia.pl/361/2008/1/14/bieszczady-pozdrawiaja-gliwice?category=pics

Tymi słowami Siczka, wokalista legendy polskiego punk rocka - KSU, rozpoczął ostatni koncert podczas gliwickiego finału WOŚP na Pl. Krakowskim. MM Silesia prezentuje fotorelację z tego koncertu. Zespół, w odróżnieniu od innych polskich gwiazd, nie kazał długo na siebie czekać. Siczka i reszta bieszczadzkiej ekipy nastroili się bardzo szybko i 0 20.45, z 15 minutowym poślizgiem, rozpoczęła się muzyczna uczta dla zgromadzonych fanów na Pl. Krakowskim. Początek problemów... KSU nie zagrało jednak długo, w czasie drugiego kawałka - "Chodnikowy latawiec" - nagle wyłączono prąd i cała scena okryła się w mroku. Część osób zaczęła klaskać, myśląc, że to celowy zabieg zespołu. Jednak z czasem zachwyt przerodził się w irytację, część osób postanowiła opuścić koncert. Trzy minuty później uporano się z problemem i zespół znowu zaczął grać, Siczka ze sceny przeprosił za nagłą awarię prądu. W czasie kolejnego utworu jednak znów zabrakło prądu... - To bardzo dziwna sytuacja. Jest koncert, a ...

Koncert w Siedlcach (13.08.2004).

Autor: http://zenon_ma_dosc.republika.pl/koncert.html

Takiej okazji nie mogłem przegapić. KSU grało tylko 50 km od mojej miejscowości. Koncert odbył się 13 sierpnia w Siedlcach w klubie rockowym Ultra. Używając słów Stachury można by powiedzieć, że chłopaki napisali kolejny piękny wiersz, bo przecież muzyka KSU to czysta poezja, szczególnie grana na żywca. Oczywiście przypadkowy obserwator, dla którego kawałki zespołu z Bieszczad są obojętne zastanawiał by się bardzo co w tym jest takiego pięknego. Koncert odbywał się w ciasnej, dusznej sali, z prowizoryczną sceną, ze słabym nagłośnieniem, wokalu Siczki prawie nie było słychać. To akurat chyba nikomu nie przeszkadzało, bo wszyscy doskonale znali teksty i wspólnie razem je śpiewali. Scena też chyba nie była problemem. Liczył się przede wszystkim żywy kontakt z zespołem, bez żadnych barierek i ochroniarzy. Kolesie wskakiwali na scenę i rzucali się na na pogujących ludzi. To cud, że nie wyrwali jakichś kabli. Pod sceną istny żywioł. Każdy czuł muzykę i jak tylko ...

Jabolowa Ballada czyli rzecz o KSU.

Autor: http://zenon_ma_dosc.republika.pl/ksu.html

Nie wiem jakim cudem, ale w końcu udało nam się odnaleźć ten club. W Lublinie jestem tak naprawdę pierwszy raz, no nie licząc szkolnej wycieczki 8 lat temu. Pod clubem zbierała się już powoli ekipa, a na scenie rozgrzewała się jakaś kapela heavy metalowa (można to było zobaczyć przez dziurę w drzwiach ewakuacyjnych). To mnie jednak nie interesowało. Przyjechałem tu przecież na KSU. To był główny cel tej wyprawy. Pozostawał jeszcze tylko mały problem. Kumpel, który już kupił bilety, gdzieś zaginą i nie dawał znaku życia. Zajebiście by było jakbyśmy przyjechali na darmo i nie zobaczyli koncertu tylko z tego głupiego powodu. Nie. Tej myśli nie dopuszczałem do siebie. Po bezskutecznych poszukiwaniach kolesia postanowiłem z kumplem skoczyć na winko. Na szczęście monopolowy był niedaleko. Nie ma to jak dobre tanie winko, które jest dobre no i oczywiście tanie. Odnalazł się także kumpel z biletami, wkurwiony bo nas szukał na dworcu ...

Szał na sanockich Błoniach.

Autor: Grzegorz Bończak

Kilkanaście tysięcy osób bawiło się na finałowym koncercie "Święta pod wzgórzem zamkowym" w Sanoku. Impreza była równocześnie pożegnaniem Radia Bieszczady, które po dziesięciu latach nadawania na zawsze znika z anteny. - Ten deszcz to chyba znak, że nawet niebo dzisiaj płacze za Radiem Bieszczady - mówili ze sceny prowadzący imprezę Jakub Osika i Daniel Biłas. Aura o mały włos nie rozpędziła przygotowanej z dużą pompą imprezy. O 15-tej, kiedy wszystko miało się rozpocząć, nad miastem przeszła potężna burza z dużą ulewą. Sanockie Błonia świeciły pustkami, a mające zagrać na scenie zespoły musiały czekać. Po raz kolejny jednak okazało się, że wiara czyni cuda. Ponad dwie godziny później, sytuacja zmieniła się nie do poznania. Chmury odsłoniły niebo, a przed sceną zaczęły pojawiać się coraz większe tłumy. Na scenie grały zespoły z urodzinowej trasy Radia Bieszczady. Publiczność rozgrzewali miedzy innymi Smashing Gum, Dwa Trzy Słowa, Pryzmat i Last Time. Bardzo dobrze przyjęto ...

KSU - "NASZE SŁOWA".

Autor: Prymie http://www.ap.krakow.pl/apismo/nr11/muzyka.html

Ostatnimi czasy, na rynku muzycznym pojawiła sie nowa płyta punkowej kapeli KSU „Nasze słowa". KSU to chyba najstarszy, wciąż działający przedstawiciel tego nurtu muzycznego. Obecny skład kapeli tworzą: Siczka (Eugeniusz Olejarczyk) - gitara, głos; Jasiu Jarek Kidawa - gitara; Prezo - bas, głos; Sebastian Mnich - perkusja. A co z zawartością cedeka?? Początkowo byłem sceptycznie nastawiony. Może nie tyle do tego konkretnego krążka, co do punka w ogóle. Na mojej ocenie zaciążyły wspomnienia, kiedy to jako mały berbeć byłem „katowany" przez rodzonego brata muzyką punkowych kapel pokroju GÓWNO PRAWDY. Włożyłem płytkę do odtwarzacza i ... miło się zaskoczyłem. Po pierwsze tym, że materiał jest całkiem dobrze wyprodukowany. Nie trzeba się domyśleć co gra basista, a co gitarzysta. Nawet stopę (czasem podwójną:) dobrze słychać!! Brzmienie płytki jest w porządku, selektywne jak już wspomniałem, choć może troszkę zbyt sterylne, ale to tylko moje skromne zdanie. Co do samych kompozycji, to są to ...

"Nasze Słowa".

Autor: CGM

Ustrzyki Dolne (Bieszczady) 1977 rok Bohun (śpiew, saksofon) Siczka (gitara) Ptyś (klawisz) Plaster ( bass) Burek ( perkusja) zakładają kapelę, która początkowo gra covery grup: Black Sabbath, Deep Purple, Led Zeppelin itp. Tak zaczyna się oficjalna historia zepołu KSU, co sie zmieniło?? Przez zespół przewineło się wielu muzyków, z pierwszego składu pozostał Siczka (przyp. red. ) aktualanie grają Prezo (Paweł Tylko) na basie, Jasiu (Jarosław Kidawa) Gitara i Sebek (Sebastian Mnich) instrumenty perkusyjne. Oprócz składu zespół gra tak samo ostro jak na początku swojego istnienia ale mimo to bardziej dojrzale, ich krzyk sprzeciwu brzmi bardzo wyraźnie, odważniej. 21.01 ukazała się ich nowa płyta "Nasze słowa" nakładem wydawnictwa SONIC. Teksty to już nie ten młodzieńczy bunt obywateli Wolnej Republiki Beszczadzkiej "W moich Górach wolności już nie ma, wolno płyną tylko chmury na niebie". To nie tylko ich zdanie na temat polityki, życia, społeczeństwa lub zmian, to równiez odzwierciedlenie tego co myślą ...

Idź pod prąd!.

Autor: Monika Banach http://www.zw.com.pl/artykul/180,347422_Idz_pod_prad_.html

Oficjalnie w tamtym roku minęło 30 lat, od kiedy zawiązała się grupa muzyczna w ramach akcji „Wolna Republika Bieszczad“, łączącej punków z Ustrzyk, antykomunistów i lokalnych patriotów, którzy brali pod ochronę piękno gór i kulturę regionu. W jednym z filmów dokumentalnych krążących w Internecie Siczka, wokalista i gitarzysta KSU, opowiada o tym, jak walczyli z harcerzami czerwonego ZHP masowo przywożonymi wówczas w Bieszczady na obozy. Nie były to piękne czasy, kiedy z napisania listu do Wolnej Europy, żeby częściej puszczała polską muzykę, i nierozważnej dedykacji, która popłynęła dla Ustrzyk w eter, trzeba się było tłumaczyć na UB. Można było o tym jedynie krzyczeć i śpiewać. Wytrwałość w produkcji antysystemowego przekazu to coś, co trzyma w ryzach KSU. Dziś po wielu zmianach personalnych z pierwotnego składu gra w nim jedynie lider, czyli Siczka. Mówi, że kiedy usłyszał pierwsze kawałki punkowe, muzyka wydała mu się tak prostacka, aż wstyd było ją grać. ...

KSU na juwenaliach.

Autor: http://krakow.dlastudenta.pl/juwenalia/artykul/KSU_na_juwenaliach,21454.html

"Nasze słowa to tylko tyle, ile w duszy jest bólu i radości. Nienawiść mamy dla wrogów, a dla swoich iluzje wolności."* My ich słowa i muzykę bedziemy mogli usłyszeć już niebawem. KSU, bo to o nich mowa, wystąpi w podczas koncertu - Juwenaliowy Koncert Plenerowy. A zaczęło się tak: "Ustrzyki Dolne, rok 1977. W telewizji tylko dwa nudne programy przerywane ciągłymi przemówieniami ówczesnych liderów partii komunistycznej... W sklepach na półkach obficie stoi jedynie ocet i sól... Do sklepów ustawiają się kilometrowe kolejki, bo właśnie mięso rzucili... Nie wspomnę, że żywność była wydawana na kartki. Często były to racje głodowe i ludzie musieli kombinować, żeby jakoś przetrwać...Dla zwykłych obywateli brakowało dosłownie wszystkiego. Cała nasza produkcja szła na wschód.. Tylko partyjni i ich sługusy mieli przywileje... Grupa tutejszej młodzieży: Bogdan „Bohun” Augustyn, jego brat Maciej „Michał Broda” Augustyn, Eugeniusz „Siczka” Olejarczyk, Lesław „Plaster” Tomków, Wojciech „Ptysiu” Bodurkiewicz, Waldemar „Burek” Kuzianik i paru ...

To już nie to samo.

Autor: http://zso.tbg.net.pl/lesser/artykuly/to-juz-nie-to-samo

Kiedyś to musiała być świetna impreza. W czasach komunizmu rock stanowił podstawę rozwoju kulturalnego młodzieży, która łaknąc swobody, waliła na koncerty drzwiami i oknami. Na „Rockowisku” hala zawsze pękała w szwach. Kilka tysięcy fanów oglądało czołowe polskie zespoły. 12 listopada nieco podstarzałe legendy polskiej muzyki znów zjechały do Łodzi na „Rockowisko – 25 lat później” Organizatorzy zaprosili Dżem, Perfect, TSA, Armię, KSU oraz ich młodsze (przyrodnie) rodzeństwo, czyli Thorn, Freak of Nature, Mold i Obraski.Pierwsze pięć grup, choć najlepsze lata ma już za sobą, to gwarancja znakomitej zabawy, a „młode wilki” stanowiły dla mnie zagadkę. Wszystko zaczęło się o godzinie 16. Wtedy publiczności ukazali się prowadzący: Marek Sierocki i Sławomir Macias, a na trzech telebimach umieszczonych obok i nad sceną, wyświetlono o 20 lat młodszego Marka Piekarczyka i żyjącego jeszcze Ryśka Riedela. Tamten klimat... Nagrania sprzed 20 lat stanowiły nie lada gratkę dla zgromadzonych. Fotka Po chwili rzewnych wspomnień, usłyszeliśmy ...

KSU - Moje Bieszczady.

Autor: Adam Pawłowski http://apop.pl/strona/index.php?option=com_content&task=view&id=209&Itemid=52

Przełomowy album legendarnej punk rockowej formacji pod wodzą Siczki znają wszyscy - od starych weteranów rock'n'rolla, aż do nieopierzonych małolatów. Płyta powstała w bardzo trudnym czasie - gdy w Polsce jeden ustrój zastąpiono drugim, niekoniecznie lepszym... "Moje Bieszczady" można nazwać koncept-albumem, gdzie oprócz czadu są teksty wymagające zastanowienia się, opowiadające o skutkach niedawnych przemian. Tytułowy kawałek pełni rolę swoistego intro, lecz następne dwie piosenki to klasyczna tematyka często obecna u Siczki - ostre picie i dobra rock'n'rollowa zabawa. Poważniej zaczyna być od czwartego numeru, zaś "Wojownik" jest jednym z moich ulubionych. Od mocnego, konkretnego i szczerego "Nad Trupem Jugosławii" płyta dostaje "kopa" aż do samego końca. Na "Moich Bieszczadach" nie chodzi wyłącznie o muzykę, którą zagrano z jajem i tu nie mam nic do zarzucenia. Tak się gra fajnego punk rocka, oferującego coś więcej niż zwykłe łojenie gitar. Teksty są tu bardzo ważne - ukazują, że nie wszystko złoto co ...

Po koncercie KSU w Olsztynie.

Autor: http://orientacja.wm.pl/po-imprezie/Po-koncercie-KSU-w-Olsztynie,14412?&pg=2

7 grudnia 2006r. w Olsztynie zagrała legenda polskiego punk-rocka - zespół KSU. Dali czadu! Miło było ponownie zobaczyć i usłyszeć najstarszą polską kapelę punk-rockową w Olsztynie. Tym razem KSU wystąpiło 07.12 na scenie klubu "Grawitacja". Fani musieli trochę poczekać, zanim ich ulubieńcy z niemal godzinnym opóźnieniem wyszli na scenę. Zebrane przed klubem grupki młodzieży cierpliwie czekały na otwarcie wejścia umilając sobie czas w sposób iście punk-rockowy J. Co zastanawiające, większość z nich mieściła się w bardzo młodym przedziale wiekowym. Tylko gdzieniegdzie można było dojrzeć pomarszczone twarze "starych załogantów". Można powiedzieć, że KSU to zespół pokoleniowy. Potwierdza to również skład zespołu - ze starego składu został tylko Siczka, który dobrał sobie młodszych kompanów (no może poza Jankiem Kidawą). Być może właśnie dlatego zespół jest w znakomitej formie. Przy "młodzieży" nawet Siczka jest jak wino (oczywiście jabolowe J ), im starszy tym lepszy. Sprawna sekcja rytmiczna z fajnie śpiewającym basistą oraz bluesowe ...

Chłopcy z Bieszczad w Żaczku.

Autor: Grzegorz Michalski http://krakow.dlastudenta.pl/juwenalia/artykul/Chlopcy_z_Bieszczad_w_Zaczku,21846.html

Hej panie rock'n'roll, jesteś królem, hej panie rock'n'roll, ciągle żyjesz – sobotniego wieczoru nie trudno było zauważyć, że rock’n’roll jest w Krakowie żywy. A to za sprawą tłumów, jakie przybyły do krakowskiego klubu Żaczek na plenerowy koncert, podczas którego główną gwiazdą był zespół KSU. Oprócz nich wystąpiła kapela crossoverowa Lao Che i śląski band Frontside. Chyba nikt z fanów bieszczadzkiej kapeli nie spodziewał się, że może zabraknąć dla niego miejsca na terenie Żaczka. A jednak stało się. Już podczas trwania koncertu KSU zabrakło możliwości wejścia za bramę Żaczka, nie mówiąc o zobaczeniu gwiazdy wieczoru. Jednak krakowskich żaków to nie przerażało i z zapartym tchem wsłuchiwali się w rytmy rock’n’rolla. Niektórzy próbowali umiejscowić się na pobliskich drzewach w celu polepszenia widoku. Tego wieczoru nie było ważne czy się jest przed sceną, czy poza bramami, brać studencka bawiła się równie dobrze. Sobotni wieczór był wykwintnym daniem dla koneserów ostrego grania. Sosnowiecka kapela ...

KSU - Akustycznie.

Autor: http://www.niepoprawni.pl/blog/recenzja-ksu-akustycznie

30 lecie punk rocka w Polsce, odtrąbione nawet w mediach głównego nurtu, postanowiono uczcić wypuszczając na rynek akustyczną płytę KSU, zespołu z jednej strony dla polskiego punka zaśłużonego i ważnego, z drugiej jednak bardzo często od punk rocka się odcinający. Nie jestem ortodoksem, który uważa, że punk rocka akustycznie zagrać się nie da, bo da się. Z jednej strony niektóre starsze utwory Raz Dwa Trzy miały punkową energię mimo akustycznego instrumentarium, z drugiej - w zeszłym roku Armia zagrała wspaniały koncert bez prądu, na którym muzyka zabrzmiała równie mocno i potężnie, co zawsze. KSU niestety się to kompletnie nie udało. Pierwsza przyczyna - marny dobór kawałków. Zespół z Ustrzyk ma całkiem sporo materiału spokojniejszego, z bardziej poetyckimi tekstami ("Na krawędzi snu", "Deszcz" czy "Antypody"), które można by zagrać akustycznie bez obaw o stratę klimatu i ducha. Niestety, na tej płycie sięgnięto po typowe, punkowe kawałki w rodzaju "Jabol punka" czy ...

KSU - Bez Prądu.

Autor: Adam Pawłowski http://apop.pl/strona/index.php?option=com_content&task=view&id=208&Itemid=52

Bieszczadzki Folk Po usłyszeniu jednego z numerów KSU w konwencji "unplugged", wiele lat czekałem na okazję, aby zdobyć całą płytę. W końcu - udało się! W roku 1995 Siczka i jego kumple postanowili nagrać album całkowicie odmienny od reszty wydawnictw KSU. Druga połowa lat 90. obfitowała w albumy akustyczne, nagrywane przez większość znanych wykonawców - od czasu pamiętnego "MTV Unplugged in New York" Nirvany, punkowego rozrabiakę Billy Idola, aż po mistrza Erica Claptona. Płytę otwierają "Moje Bieszczady", które w tej wersji nabrały dodatkowych smaczków. Osobiście numer kojarzy mi się nieco z brzmieniem dodatku "Greatest Hits" The Cure z roku 2001, ale to są wyłącznie skojarzenia na plus. Niestety, ale numer "Antypody" przekreśla 100 proc. charakter "unplugged" albumu KSU. Tak dominująca gitara elektryczna jest dla mnie nie do przyjęcia na albumie zatytułowanym "Bez Prądu"! Na szczęście sytuację ratują kolejne utwory, bardzo dobrze znane z "czadowych" wykonań. Bardzo fajnym smaczkiem są tu ...

KSU - "Przystanek Woodstock 2005".

Autor: http://rock.megastacja.net/recenzje/recenzje-p-yt/ksu-przystanek-woodstock-2005-10.html

Po raz pierwszy Złoty Melon pokusił się o wydawnictwo podwójne. Jednak nie jest to coraz częściej spotykany miks DVD i CD. Tym razem mamy do czynienia z dwoma płytami wydanymi osobno. Niemal równocześnie na rynku pojawiło się DVD prezentujące koncert KSU z zeszłorocznego Przystanku Woodstock i płyta kompaktowa z rejestracją tego samego koncertu (który jak zwykle w wydaniu Złotego Melona jest pokazany bardzo dobrze). To taki ukłon w stronę tych, którzy odtwarzacza DVD jeszcze nie posiadają, a myślę, że większość woodstockowej publiki do nich się zalicza. KSU jest legendą polskiego punk rocka. Zespół powstał w 1977 roku, ale przez kolejne lata tę swoją legendę dość umiejętnie niszczył. Ostatnie lata pokazały jednak, że KSU powoli odzyskuje dawny status. To było widać podczas imprezy w Kostrzyniu nad Odrą, gdzie dziesiątki tysięcy młodych fanów świetnie bawiło się przy piosenkach zespołu, często pochodzących sprzed ponad 20 lat, takich jak „Liban”, „1944”, „Ustrzyki” czy „Pod ...

Juwenalia na rockowo.

Autor: Justyna Cierpisz http://studente.pl/krakow/artykuly/6946/Juwenalia-na-rockowo/

Sobota na krakowskich Juwenaliach pogodziła fanów różnorodnych gatunków rockowych. W klubie Żaczek zagrali: metalowy zespół Frontside, legenda punka KSU i określana jako crossoverowa grupa Lao Che. Tuż przed dwudziestą kolejka do wejścia sięgała ulicy Focha. Pod sceną ustawiali się fani ostrego grania czekający na występ grupy Frontside. Kiedy zespół wyszedł na scenę, zaczęło się pogo, a sądząc po okrzykach i piskach, miłośnicy metalu bawili się świetnie. Po zakończeniu koncertu tłum jeszcze zgęstniał; fani zaczęli wykrzykiwać nazwę kultowej dla polskiego punka grupy. Kiedy tylko KSU wyszło na scenę, zaczęło się szaleństwo. Grupa zagrała wszystkie największe przeboje, których oczekiwali fani: nie zabrakło zarówno „Utrzyków”, jak i „Jabol punka”. Ostatni tego wieczoru zespół także nie zawiódł swoich miłośników. Lao Che weszło na scenę z utworem „Bóg zapłać” z najnowszej płyty „Gospel”, ale muzycy bynajmniej nie mieli zamiaru poprzestawać na graniu swoich najnowszych utworów. Umiejętnie przeplatali repertuar ze wszystkich trzech płyt i można było ...

Akurat i KSU w Stodole.

Autor: http://www.polibuda.info/art5190

KSU i Akurat taki oto skład mieliśmy okazje zobaczyć 5 grudnia na scenie warszawskiej Stodoły. Nie wiem, czy propozycja koncertu tych dwóch kapel wyszła od organizatorów, czy też może bezpośrednio od muzyków jednak według mnie był to pomysł chybiony. Nie oszukujmy się zespoły te prezentują dwa zupełnie różne nurty muzyczne i choć w utworach Akuratów można odnaleźć wpływy muzyki punkowej to na pewno nie na, tyle, aby łączyć ze sobą ich występ. Zacznijmy jednak od początku. Nie sposób przedstawić jednoznacznie przybyłej na koncert widowni. Jednak podział na tych, których przyciągnęli Akuraci, a na tych, którzy przyszli tu dla KSU był widoczny. Dominowali Ci pierwsi, choć z kolejności występu miało wynikać, że to raczej KSU jest gwiazdą tego wieczoru. Koncert rozpoczęli dwaj gitarzyści Akurat, z nieznanym mi bliżej utworem. Świetnie zagrany, pełen fantastycznych riffów i przejść, miał być zapowiedzią tego, co po nim nastąpi - występu kapeli nie bez powodu cieszącej ...