Logowanie lub Rejestracja

Wywiad z KSU (Lublin 2004)

Nikodem15 Nikodem15 , dnia Lis. 10, 2009

Wywiad z KSU
2004-11-15

3 listopad, klub Graffiti. Jedni z irokezami, inni bez koszulek, część w podartych spodniach, niektórzy wytatuowani i zakolczykowani jak unijne łaciate. Ale wszyscy w glanach. Wiadomo – inaczej się nie da. To znaczy... – da się, ale po co tracić stopy w tak młodym wieku? Czy ten obrazek już Wam coś mówi? Tak jest – ostry, głośny, szalony i dziki koncert punkowy. A sprawcą jego KSU!

Lubelski koncert odbył się w ramach trasy promującej Epkę „Kto Cię Obroni Polsko?” – zwiastuna nowej płyty. Dlaczego trasa ma promować zapowiedź, a nie płytę samą – o tym opowiedzą Siczka (wokal, gitara) i Paweł Prezo (bas). Skład uzupełniają: wracający z dalekiej podróży Jasiu Jarek Kidawa (gitara) i Sebastian Mnich (perkusja), widać więc znaczne roszady w porównaniu z ubiegłorocznym koncertem. Chłopcy przyjechali dość wcześnie, co umożliwiło mi załapanie się na kilka bonusów – dostałem płytkę, miałem wywiadzik i przede wszystkim – mogłem posłuchać nowego, świeżutkiego materiału! Tak właśnie – siedziałem sobie z Siczką i Pawłem w samochodzie tego drugiego i słuchaliśmy ciepłej jeszcze, bo dopiero co poprawionej przez Jasia Kidawę, płyty. I co? I bomba! Mocne, rockowe i solidne gitarowe brzmienie, jakie nieczęsto da się słyszeć na polskich wydawnictwach. Świetne, aktualne tematy piosenek, żywioł, jazda i ostre łojenie. Aż 18 kawałków! I nie ma jakiegoś słabszego, wciśniętego na siłę. Każdy kawałek to klasyczny rocker, każdy ma moc i pazur. Zapowiada się kapitalna płyta. Nie mogę się jej doczekać, a jak ktoś nie kupi – to niech mi z drogi schodzi.

Koncert rozpoczął się punktualnie w KSU-owskim rozumieniu tego słowa, czyli z dwu i półgodzinnym opóźnieniem. Trzeba jednak zwrócić honor – były dwa supporty (chociaż miał być jeden): Destruktor i Trawnik. Nawet miło zagrali, szczególnie „ogrodnikom” udało się stworzyć dobry grunt pod tzw. gwóźdź programu. KSU jak zawsze – od pierwszych taktów „1944 (w okopie)”, aż po ostatnie dźwięki „Po drugiej stronie drzwi” – ostro, mocno i rzetelnie. Nie zabrakło kawałków z zapowiadanej płyty („Nasze słowa”, „Kto cię obroni Polsko...”), jak i starych, sprawdzonych hiciorów, których przecież zabraknąć nie mogło („Jabol punk”, „Liban”, „Nocne kroki”, „Martwy rok”, obie części „Bieszczad”). Było naprawdę zawodowo, a obecny skład brzmi i rozumie się świetnie. I bawi się grą, w czym bryluje Kidawa eksperymentujący ze sprzężeniami i leżąc grający marsza pogrzebowego. A pogo pod sceną nie było końca... Na koniec Siczka pochwalił Lublin mówiąc, że jest dobrym miastem - ostatnim dużym miastem, w którym na koncerty KSU przychodzi tak wielu fanów. A może nie takim dobrym, skoro tak fajowe imprezy organizuje się z częstotliwością wybuchu supernowej...?

Znakomity koncert, a o reszcie (nowej płycie, Michale Wiśniewskim i onanizowaniu się przed komputerem) niech opowie sam zespół:

Tomek Dryła: Kiedy rozmawialiśmy na początku roku w Zakopanem mówiłeś, że nowa płyta – to będzie coś ekstra. Co miałeś na myśli i czy udało wam się to osiągnąć?
Paweł Prezo: Właśnie jej słuchamy i jesteśmy chyba pod wrażeniem. Jest dobrze.
T. D.: Ja słyszę i wiem, że jest dobrze, ale większość nie miała jeszcze okazji zapoznać się z tym materiałem. Co jest takiego specjalnego w tej płycie i co wam się w niej podoba?
Prezo: My jesteśmy w tej płycie. Po prostu – my. Naszą duszą, energią, życiem i wszystkim, co możemy poświęcić. Tym jesteśmy na tej płycie.
Siczka: Przede wszystkim jest to pierwsza płyta niezależna muzycznie. Od wcześniejszej firmy (Melissa – przyp. T.D.) byłem jednak uzależniony. Facet mieszał, robił co chciał – jakieś mixy, nie wiadomo jakie bajery. A tu jest muzyka zrobiona tak, jak my tego chcieliśmy.
T. D.: Sami wydajecie płytę?
Siczka: Tak – za własne pieniądze nagraliśmy ją w studiu naszego gitarzysty, z którym współpracuję od jedenastu lat (Jasiu Kidawa – przyp. T.D.). Naprawdę jestem zadowolony z brzmienia płyty i przede wszystkim z samej muzyki, bo jest to muzyka rockowa, a na wcześniejszej płycie („Ludzie bez twarzy” – przyp. T.D.) było niestety kilka gówien.
T. D.: Kiedy premiera albumu?
Prezo: Już niedługo. Płyta jest gotowa więc pewnie na przełomie roku.
T. D.: Dlaczego zdecydowaliście się na trasę koncertową przed wydaniem płyty?
Prezo: Trasa promuje przede wszystkim zapowiedź płyty – Epkę „Kto Cię Obroni Polsko?”. Wszystkie kawałki z Epki gramy na koncertach. Nikt przynajmniej nie zarzuci nam, że KSU odcina kupony.
T. D.: Co ze składem? Znowu przyjechaliście w innym zestawieniu...
Siczka: Wreszcie, po wielu latach skład już naprawdę osiadł na swoim miejscu. Zresztą – na płycie najlepiej słychać, że jest to właściwy zespół.
T. D.: Powiedzcie coś o waszych koncertach na Punk Rock Later. Jak przyjęła was publiczność i jak wam się tam grało?
Prezo: Na PRL było szokująco. Do piątej rano piliśmy sobie alkohol ładnie i miło. Na drugi dzień też sobie piliśmy. No i wyszliśmy trochę zblazowani. Oczywiście to nie tak, że olaliśmy koncert. Po prostu byliśmy tak zdenerwowani, tak podnieceni tym koncertem... I chyba nie spodziewaliśmy się tak szokującego przyjęcia. Kiedy wchodziliśmy na scenę ludzie śpiewali „Deszcze niespokojne”. Potem, podczas koncertu, efekt, którego nigdy nie zapomnę – uniesione ręce w strumieniach padających świateł. Zdjęcie na okładce Epki to właśnie ludzie ze Spodka, ludzie wpisani w Polskę. Tym ludziom ta płyta jest dedykowana. Mamy nadzieję, że właśnie ci ludzie Polskę obronią.
T. D.: Jaka się zapatrujecie na pomysł powtórzenia PRL?
Prezo: PRL bardzo nam pomógł. To wydarzenie zbiegło się z obraniem kursu, który miał pokazać, że KSU ma się dobrze, że sami o sobie decydujemy. I jak najbardziej – chętnie byśmy znów tam zagrali. Zresztą same zespoły... - grać w gronie tych kapel to niesamowity zaszczyt.
T. D.: Zapytam więc o inny festiwal. Czy zobaczymy was na Przystanku Woodstock? Czy chcecie tam grać i nie możecie się z „kimś” dogadać, czy po prostu nie zależy wam na takim występie?
Prezo: My chcieliśmy zagrać na Przystanku. Wysłaliśmy nasze płyty na komisję, bo było coś takiego. No i nie zostaliśmy zakwalifikowani.
T. D.: Wysyłaliście płytę KSU do komisji? To brzmi trochę jak eliminacje w konkursie młodych talentów...
Prezo: Każdy zespół musi wysłać tam swoją płytę i myśmy też tak zrobili, pierwszy raz. Zrobiliśmy to dla ludzi, którzy chcieli nas usłyszeć. Czy jest to upokarzające? Nie, nie o to chodzi, po prostu jest zasada, że trzeba wysłać płytę. Organizatorzy Przystanku stwierdzili jednak, że KSU jest słabym zespołem i według nich nie jesteśmy tam potrzebni.
T. D.: Chyba tylko według nich...
Prezo: Tak, to możliwe. Ja byłem zszokowany – dzwonili do mnie dziennikarze, ludzie z TV i z firm fonograficznych. Pytali, czemu nie graliśmy. Mówili, że tak wielu ludzi było w naszych koszulkach. Że śpiewali między utworami nasze kawałki i wymusili, żeby puścić naszą płytę z jakichś tam megafonów. Tak więc czegoś tu nie rozumiem. I powiem szczerze, że jest nam przykro. Trudno, po prostu nie podobamy się organizatorom z WOŚP...
T. D.: Masz jakieś podejrzenia, dlaczego tak się dzieje?
Prezo: Od jednego ze współorganizatorów usłyszałem, choć może być to plotka, że zespół za dużo pije. Ale pytamy się o inne zespoły, które tam grają – przecież też lubią alkohol. Przyznajemy się do tego. Większość ludzi pije...
T. D.: Spróbujecie za rok, czy dajecie sobie spokój?
Prezo: Ja daję spokój, chyba, że Siczka płytę wyśle..
Siczka: Ja nigdy nic nie wysyłałem!
Prezo: Ok. – przyznaję, to była moja decyzja. Ale sorry – więcej nie wyślemy płyty. Jeśli organizatorzy będą chcieli, żebyśmy zagrali – oczywiście zagramy. Ale płyty już nie wyślemy.
T. D.: To na tym zakończmy temat Orkiestry. Powiedzcie, czy w związku z tym, że tak hardcore’owo brzmicie na koncertach – myśleliście o wydaniu płyty live?
Prezo: Takie słuchy chodzą, ale kiedy my się za to zabierzemy... Gramy bardzo dużo koncertów. I fajnie nam się gra, kochamy to. I myślę, że wydamy taką płytę, co Gienek?
Siczka: Wydamy wydamy, ale kiedy to nie wiadomo. Na razie mamy wiele innych zajęć.
Prezo: Na pewno byśmy chcieli, bo to co jest na koncertach, ta atmosfera to coś, co nas wszystkich podnieca.
T. D.: Macie bardzo dobrą, aktualną stronę internetową, na której umieszczacie nowe kawałki. Czy pokładacie w tym medium jakieś szczególne nadzieje?
Prezo: Trochę się lękamy i cieszymy zarazem, że jest internet.
T. D.: A co z piractwem? Wiadomo, że jest złe, ale może to reakcja na wysokie ceny płyt?
Prezo: Według mnie po to wychodzi płyta, żeby miała fajną książeczkę, wypisane teksty – to także jest ważne.
Siczka: Tym bardziej, że nasze płyty nie są drogie.
Prezo: Dobrym przykładem jest ostatnia płyta Piersi – płyta za 15 zł. i się sprzedaje. Kasia Kowalska, która twierdzi, że sklepy zawyżają marżę, sprzedaje swoje płyty w hurcie za ponad 30 zł, więc sama te ceny zawyża. Myślę, że gdyby większość muzyków, a przede wszystkim wytwórni obniżyła ceny płyt, to płyty polskie o wiele lepiej by się sprzedawały. Jak widać możliwe jest sprzedawanie płyt po 20, 25 zł. a wykonawcy, którzy sprzedają tysiące płyt – szczególnie oni powinni sprzedawać je taniej. Oczywiście nie robić tego co Michał Wiśniewski, który sprzedał płytę w gazecie! I wszyscy ją mieli i nikt o niej nie słyszał. To jedna wielka bzdura. Nie róbmy szmaty z muzyki! A wielu kolegów z branży robi właśnie szmatę - z siebie i z muzyki.
T. D.: A wracając do internetu?
Prezo: Powiem ci tak: jak nie było internetu – było bardzo fajnie, i chyba było ciekawiej.
Siczka: Jeszcze coś innego: dopóki nie wprowadzono nagrywarek CD – było jeszcze fajniej.
Prezo: Dawniej ludzie bardziej interesowali się muzyką, sztuką. Myślę, że rozwój technologii informatycznej doprowadza nas trochę do szaleństwa i ogłupienia (o czym śpiewamy w utworze „Techno techno”). Sami zmierzamy do zagłady swoich marzeń. Przez komputer się poznajemy, do komputera się onanizujemy, niedługo będziemy jeszcze jeść z komputerem.
T. D.: Plany KSU?
Siczka: Bawimy się dalej. Gramy, ja już planuję następną płytę. Nie powiem kiedy, bo tę zapowiadałem od wielu, wielu lat, hehe. Jakoś to olewałem i dobrze, że mnie Paweł przycisnął. Ale na jesień będziemy coś kombinować.
Prezo: Powiem tak: dopóki Siczce będzie się chciało – zespół będzie trwać. A prawda jest taka, że KSU jest historią, legendą i będzie już cały czas. KSU nigdy nie umrze.
Już mieliśmy wychodzić z samochodu, kiedy dotarła do nas dobra wiadomość:
T. D.: A więc pierwsze miejsce na liście przebojów dla KSU. Okazuje się, że można was jednak usłyszeć w radiu, co to za rozgłośnia?
Prezo: To Radio Max z Tarnowa. Dość poważna rozgłośnia, która jako jedna z nielicznych może decydować o tym, jaką gra muzykę. Jest nam bardzo miło. Dostajemy informacje z innych miast, że muzyka KSU jest puszczana w obieg. Co jest jeszcze fajne – zmienia się trochę target mediów. Radia zaczynają dostrzegać ludzi, którzy słuchają muzyki rockowej.
No fajnie, fajnie, tylko, że ja widocznie złego radia słucham... No chyba, że w czwartek po północy – tak, wtedy dostrzegają, jak już nikogo innego dostrzec nie mogą...

Komentarze do tego artykułu:

Zarejestruj się lub zaloguj aby skorzystać możliwości dodawania komentarzy.