Logowanie lub Rejestracja

KSU w Zielonej Górze (2005)

Nikodem15 Nikodem15 , dnia Lis. 10, 2009

Nie możecie się ograniczać do jednego rodzaju muzyki!” te słowa wykrzyczał Siczka do publiczności zgromadzonej w „4 różach...”. Przeszło półtora godzinny koncert KSU spotkał się z gorącym przyjęciem publiczności. Zespół wystąpił w zielonogórskim klubie w ramach promocji swojego ostatniego albumu: „Nasze słowa”.

W przeciwieństwie do koncertu jaki miał miejsce w październiku, kwietniowy koncert rozpoczął się niemal punktualnie. Siczka – lider, jedyny muzyk z pierwotnego składu, który został w zespole do dziś – też zaskoczył publiczność swoim stanem, wyjątkowo zbliżonym do abstynenckiego... Pierwsze kawałki zabrzmiały dość pewnie i tylko nieliczna część publiki zbliżyła się pod scenę. Ale już jako nr 3 zespół zaserwował „Idź pod prąd”, udowadniając tym samym, że nie zapomniał co to jest prawdziwe punkowe brzmienie. Sebek (perkusja) zdecydowanie przyspieszył, podnosząc tym samym tempo gry całego zespołu. Pozostała część muzyków natychmiast podchwyciła. Wszystko rozkręciło się do tego stopnia, że Siczka - wspierany przez Preza (bas) - z trudem nadążał z wokalem.... Od tego momentu tempo koncertu było naprawdę wysokie, lecz nie zabrakło także wolniejszych utworów. Z sentymentem odegrane „Ustrzyki”, czy też wolniejszy, ale bardziej skomplikowany „Esperal blues”. Pomimo, że była to trasa promująca ostatni album, to – ku uciesze publiczności -dominowały utwory z wcześniejszych płyt. „1944” zakończył program, ale zespół wrócił na bis, który poderwał wszystkich. Utworem zamykającym punkowy show był „Jabol punk”....
Zespół po raz kolejny udowodnił, że muzyka łączy pokolenia. Wśród fanów zespołu można było zauważyć zarówno zbuntowanych nastolatków, jak również dojrzałych mężczyzn, którzy przyszli ze swoimi dziećmi. Pod sceną można było spotkać dziesięciolatka niesionego na barkach przez „starszych kolegów”. Nikogo to nie dziwi, to jest normalne na koncercie zespołu, który od 27 lat nieustannie działa na tak wymagającej scenie, jaką jest scena punkrockowa.
Po koncercie udało mi się chwilę porozmawiać z Siczką...

Piotr Błaszczyk: Jak oceniasz koncert??
Siczka: Było dobrze. Chłopaki narzekali, że mogło być więcej ludzi, ale dla mnie ważniejsze jest przyjęcie , a nie ilość. A zostaliśmy naprawdę ciepło przyjęci...
P.B.: Co zapamiętasz z Zielonej Góry??
Siczka: Dobry koncert... miasta nie znam....
P.B.: Lokalnym sportem jest tu żużel...
Siczka: O żużlu nie mam bladego pojęcia, nie interesuję się sportem. Ostatnio się robi z tego straszne bandyctwo, a ja staram się odciąć od tego i nie mieć z tym nic wspólnego...

Zabierając ze sobą mieszane uczucia zespół szybko opuścił nasze miasto, ruszając w trasę. Gdzie już dnia następnego mieli pytać mieszkańców Piły: „Kto Cię obroni Polsko?? ...
Dodano: 2005-04-21, Piotr Błaszczyk,

Komentarze do tego artykułu:

Zarejestruj się lub zaloguj aby skorzystać możliwości dodawania komentarzy.