Logowanie lub Rejestracja

Zaczęło się w Ustrzykach.

AGRAWKA AGRAWKA , dnia Lipiec 20, 2009

Gwałtowny rozwój ruchu punk w Europie Zachodniej wywarł pewne piętno na świadomości młodzieży polskiej lat 70-tych. Adopcja tego prądu do naszych warunków nie była całkowita. Prawdą jest, że pewne cechy zachodniego punka przyjęły się w Polsce i do dzisiaj istnieją. Rodzimy punk nigdy jednak nie wykształcił jednorazowego wzoru, poprzez co podziału można dokonać także w jego własnych łonie. A jak było na Podkarpaciu?

Wszystko zaczęło się w latach 77/78, gdy w Ustrzykach Dolnych powstała arcyoryginalna- na swoje czasy- grupa KSU. Dowodzona przez „Bohuna” piątka chłopców mając do „dyspozycji” tylko cykl audycji na temat punka nadawanych przez radio „Free Europe” i prymitywny sprzęt, stworzyła własną koncepcję uprawiania muzyki. THe Sex Pistols, Vive UK Subs wywarły wpływ na ich wyobraźnię do tego stopnia, że grane utwory, to muzyczne przeróbki prekursorów punka.
Piosenki natomiast znalazły posłuch wśród młodzieży, mówiąc o zakłamaniu dorosłych i ich moralności znudzeniu dotychczasowym życiem, wytartych ideałach.
Przebój „Ustrzyki” stał się niemalże „hymnem” i to nie tylko ustrzyckiego punka.

Nikomu nie znana kapela z „jakiś tam Ustrzyk”, stała się objawieniem Festiwalu Nowej Fali zorganizowanego w Kołobrzegu w sierpniu 1980r. w krótkim okresie stając się gwiazdą muzycznego „podziemia”. Równocześnie posypały się zagraniczne oferty nagraniowe i propozycję koncertów. Wystarczył jeden koncert, by poruszyć zachodnie czasopisma muzyczne:
Tłumaczono skrót KSU jako Krajowa Swobodna (tzw. wolna) Ukraina, wysuwano niesamowite wersje istnienia bunkrów, w których grupa koncertuje i z których nadaje się muzykę w eter.
A rzeczywistość była ponura- ciągłe kłopoty sprzętowo- lokalowo- finansowe, totalna negacja poczynań zespołu ze strony różnych osób. Szokujący dla osób postronnych był przede wszystkim sposób ubierania i zachowania się członków kapeli, żadna instytucja nie kwapiła się z pomocą, czego dziś można żałować, oczywiście zakładając, że kapela miała szanse promocji, także na obczyźnie.

Inne istniejące w tym czasie grupy rockowe, można policzyć na palcach jednej ręki: oryginalnością wśród nich wyróżniał się brzozowski CKM.

Skrót oznaczał ciężki „karabin maszynowy”, który „ostrymi pociskami decybeli uderza w zatęchłą moralność drobnomieszczańską”. Dla czterech chłopców z brzozowskiego liceum inspiracją stały się płyty Deard Kennedys, Cockney Rejects. Nieprzeciętna gwałtowność i agresja muzyczna gitarzysty i wokalisty Adolfa Adamowskiego połączona z jego równie gwałtownymi i agresywnymi tekstami, zapewniła kapeli nie tylko rozgłos, ile niespotykane brzmienie. Chłopcy w czarnych skórzanych kurtkach napotykali od początku na ogromne kłopoty, zespół wydalono z Brzozowskiego Domu Kultury, zamykając przed nimi możliwości oficjalnych występów.

Odtąd tułali się po różnych instytucjach dysponujących sprzętem muzycznym, napotykając na ogół dezaprobatę i odmowę pomocy. Jeżeli dodać do tego kłopoty szkolne, z zawieszeniem w prawach ucznia włącznie, widać, że sytuacja nie wyglądała najlepiej.

Z czasem CKM zaczął czerpać inspirację z grup tzw. zimnofalowych, w rodzaju Joy, Division; wpływy te znalazły odzwierciedlenie w tekstach: miejsce anarchizujące kontestacji zajęła bardziej intelektualna postawa w stosunku do problemów życia i społeczeństwa. W niektórych tekstach można już było dojrzeć zarys programu, sposobu na życie, w którym wyraźnie widać wpływy Fryderyka Nietschego i jego filozofii. Utwory takie jak „Antychryst” czy „Wola mocy” łączy w sobie nie utemperowaną gwałtowność punka z konstrukcyjną wizją świata, którą można by śmiało przypisać staremu Zaratchustrze.

Naturalną rzeczą jest, że zespół o tego rodzaju poglądach i muzyce nie mógł być przyjmowany z wyciągniętymi rękami. Dorośli nie mogli zaadoptować tego rodzaju twórczości, a i młodzież, choć zachwycona muzyką, nie zawsze rozumiała właściwie dość trudną warstwę znaczeniową tekstu.

Zakończenie nauki w liceum stało się dniem rozpadnięcia kapeli (1981r.).

Inicjatorem utworzenia nowej grupy „Bluff”, byli jeszcze młodsi od swych poprzedników chłopcy; grali muzykę nieco bardziej komercyjną i w krótkim czasie zyskali spore grono zwolenników.
Fakt, że pierwsze próby zespół przeprowadzał w piwnicach i na sprzęcie, o którego jakości lepiej się nie wypowiadać, pozwolił Piotrowi Kaczkowskiemu nazwać tę wypowiedź „muzyką garażową”.

Niemal cudem udało się „Bluffowi” wkręcić do Młodzieżowego Domu Kultury, gdzie mógł wreszcie w miarę spokojnie pracować. Jednakże, gdy podczas któregoś z kolejnych koncertów doszło do „demolki” –rozdzieranie garderoby, połamania gitar, występów publicznych zabroniono, a zespół usunięto z MCK.

Muzyka „Bluffu” – dość schematyczna, łączyła w sobie pierwotną gwałtowność punk-rocka z perfekcją wykonawczą, a chwytliwe teksty nadały jej charakter przebojowy. „Image” zmienił się, gdy dokoptował do niej, w charakterze gitarzysty i wokalisty, dawny leader CKM- Adolf. Wniósł on do muzyki „Bluffu” pierwiastek nowej fali i swego rodzaju intelektualizmu.

Po kolejnych zmianach personalnych, kapela wróciła do grania ostrego ortodoksyjnego.
Ponieważ czas leczy rany, zespół powtórnie uzyskał możliwość gry w MDK.

Co wyróżnia podkarpacki punk?
Sądzę, że najważniejszą rzeczą jest fakt, iż powstał on od innych polskich ośrodków niezależnie, stając się przy tym niemałą sensacją. Poza krakowską grupą „Martwy Fiolet” , której nota bene gitarzystą jest Adolf, grupy ustrzycką, brzozowską, i inne cechowała szczerość środków wyrazu, doza muzycznej agresji, niezła wartość znaczeniowa i literacka tekstów.

„KSU” i „Bluff” nadal grają. Z jakim skutkiem? Zobaczymy! A tak na marginesie, to rozwój punk-rocka jest problemem ogromnie złożonym, badawczą gratką dla socjologów i muzykologów.

Komentarze do tego artykułu:

Zarejestruj się lub zaloguj aby skorzystać możliwości dodawania komentarzy.