Logowanie lub Rejestracja

Wywiad z Siczką w "Sztafecie" nr 31.

AGRAWKA AGRAWKA , dnia Lipiec 21, 2009

Rozmowa z Eugeniuszem "Siczką" Olejarczykiem, założycielem i liderem legendarnej grupy punkowo-rockowej KSU

- KSU działa na polskiej scenie muzycznej już od ponad 25 lat. Jednak w międzyczasie zawieszaliście już kilka razy swoją działalność. Dlaczego?

- Takie jest życie. Zawieszaliśmy działalność wtedy, gdy na przykład któryś z nas dostał powołanie do wojska, gdy pojawiały się jakieś problemy lub gdy z różnych powodów coś się po prostu nie kleiło. Nie próżnowaliśmy jednak w międzyczasie, podczas tych przerw powstało wiele tekstów i muzyki. Najważniejsze, że KSU nigdy się całkiem nie rozpadło.

- No właśnie, skoro po przerwach wznawialiście działalność i nadal występujecie, to znaczy, że jest jeszcze zapotrzebowanie na waszą muzykę.

- Najwyraźniej. Wprawdzie nie jesteśmy zespołem "Ich Troje", ale gramy koncerty i to prawie co tydzień. To chyba świadczy o tym, że są jeszcze ludzie, którzy chcą nas słuchać.

- Zaczynaliście grać w czasach komuny, stąd większość waszych starych tekstów wyraża bunt przeciw temu ustrojowi. Czy wasi młodzi fani rozumieją o czym śpiewacie?

- Obawiam się, że dzisiejsza młodzież nie rozumie naszych starych tekstów. Z drugiej jednak strony dlaczego miałaby je rozumieć? Większość młodych ludzi nie interesuje się nawet tym, co obecnie dzieje się na scenie politycznej, więc ciężko oczekiwać, że zainteresuje ich przeszłość. Po prostu w dzisiejszych czasach polityka młodzieży nie
interesuje.

- Ustrój się jednak zmienił, a wasze nowe teksty nadal wyrażają bunt przeciwko otaczającej nas rzeczywistości.

- Gdy oglądam telewizję i widzę to, co wyprawiają nasi politycy, to zalewa mnie krew. Co chwilę wybucha jakaś nowa afera, co chwilę słychać o jakimś przekręcie - jak o tym nie pisać? Przecież nie będę pisał o kwiatkach, gdy wokół panuje zgroza.

- Teraz przynajmniej nie musicie już borykać się z cenzurą.

- To fakt. Wtedy było nam dużo trudniej przekazać teksty, zwłaszcza na koncertach. Jednak według mnie, większość ówczesnych cenzorów nie rozumiała naszych tekstów i nie orientowała się, o co w tym wszystkim chodzi.
Zabronili nam na przykład grać kilku naprawdę lekkich kawałków, podczas gdy pozwalali występować z tymi, które bezpośrednio atakowały system.

- Jak oceniasz dzisiejszą, polską scenę punkową?

- Nie jest niestety zbyt mocna, mało już w ogóle mamy punków. Starzy powyrastali, a młodych ludzi urabiają media, karmiąc ich muzyką komercyjną. Jedynym dla mnie ciekawym, nowym nurtem muzycznym jest hip-hop. Teksty tych ludzi
przynajmniej coś przekazują, chwilami przypominają mi nawet nasze stare, punkowe.

- Dziękuję za rozmowę.
31 lipca 2003.

Komentarze do tego artykułu:

Zarejestruj się lub zaloguj aby skorzystać możliwości dodawania komentarzy.