Logowanie lub Rejestracja

"Razem", "Jabolowe panczury" 1993.

AGRAWKA AGRAWKA , dnia Lipiec 21, 2009

Rozmowa z zespołem KSU - rozmawia Bożena Wiktorowska i Krzysztof Klimczak.

B: Jak często zespół KSU ma takie wizje, jak w piosence "Jabolowe ofiary"?
- Prawdę mówiąc po każdej większej bibie...
- Nie częściej niż raz dziennie.
B: Czy naprawdę lubicie to wiństwo?
- Siczka jest jego prawdziwym smakoszem. I on jest autorem tego kawałka.
- Pisałem go na totalnym kacu po kilku jabolach...
B: Czy także na kacu pisalicie utwór "1914" myląc pierwszą wojnę światową z "Czterema pancernymi i psem" ?
- To nie my!!! W "Trójce" przekręcono tytuł tej piosenki i bez sensu podają bez przerwy "1914" Inne listy bezmyślnie powtarzają ten sam błąd. Także "Razem". A ona naprawdę nazywa się "1944".
- Tylko taki tytuł ma sens, bowiem "Deszcze niespokojne..." mogą kojarzyć się wyłącznie z drugą wojną światową.
B: Jak wpadlicie na pomysł wykorzystania tego motywu w punkowej piosence?
- Gienio "Siczka" służył w wojsku w pułku pancernym im Bohaterów Westerplatte. A przecież film powstał włanie na legendzie tej jednostki.
B: Jesteś czołgistą?
- Tak. A nie widać? Przecież na koncertach występuję w czarnych portkach czołgisty.
B: Czy to jest specjalny strój estradowy?
- Skądże... Nigdy nie przebieramy się na scenę. Na estradzie występujemy w tych samych ciuchach, w których chodzimy na co dzień. Nie robimy z siebie choinek, bo spoważnielimy. Zrezygnowalimy z całego żelastwa. Jest ono cholernie niewygodne w czasie śpiewania.
- W Jarocinie Siczka śpiewał w obroży z łańcucha zamkniętej na kłódkę. I to było całe nasze szaleństwo. Zresztą moda na kolorowe czuby, dziwne stroje dawno już minęła. Dzisiejsi punkowie są porządniej obszarpani niż ci z początków ruchu.
B: I to mówi najstarsza kapela punkowa w Polsce ...
- To było tak dawno temu, że nie pamiętamy.
B: A czy jeszcze pamiętacie co oznacza nazwa zespołu?
- Nasz zespół powstał, gdzie tak na przełomie lat 1976-77. Wtedy w Polsce powstały nowe województwa, zmieniono rejestracje samochodów. I w Ustrzykach pojawiły się samochody z rejestracją KSU. A my chcielimy, żeby nazwa zespołu kojarzyła się właśnie z naszym miastem.
- Teraz na wszystkie koncerty jeździmy dużym beżowym Fiatem o rejestracji KSU 2554 Dzięki temu ludzie w całej Polsce rozpoznają nas.
B: Skąd się wzięli punkowie w Bieszczadach?
- W Ustrzykach było kilku gości, którzy siedzieli w muzyce od oseska. Słuchaliśmy muzyki rockowej i chcieliśmy sami grać. Któryś z nas wpadł na pomysł, że warto spróbować. Tak na wariackich papierach.
- No i zmontowaliśmy kapelę. Na początku graliśmy przeróbki zachodnich piosenek a jak w radiu zaczęły wreszcie chodzić kawałki punkowe - zostaliśmy panczurami. I tak jest do dziś
B: Zapewne na początku graliście na weselach i na zabawach po okolicznych remizach.
- Nigdy w życiu! Gdybymy taką muzykę zaczęli grać na zabawie, pogoniono by nas sztachetami .
- Prawdziwym punkom to nie przystoi.
B: Prawdziwa kapela punkowa powinna grać w jakiejś piwnicy, garażu czy bunkrze. A gdzie wy zaczynalicie?
- W czymś o wiele gorszym niż garaż czy piwnica. W opuszczonym Domu Górnika. Kiedyś należał do Przedsiębiorstwa Górnictwa Naftowego i Gazowego. Po rozwiązaniu przedsiębiorstwa opuszczony budynek zaczął się walić. Wszędzie chlupała woda.
- Tylko my i szczury byliśmy użytkownikami lokalu. Szczurom nie był potrzebny stary sprzęt muzyczny, który poniewierał się po Domu. Co się dało zreperowaliśmy, ale parę rzeczy musieliśmy dokupić. Mieliśmy święty spokój, bowiem do takiej rudery nikt nie zaglądał. I tak sobie graliśmy dla garstki przyjaciół. Nieraz do białego rana.
B: Niebawem wasza muzyka wypłoszyła wszystkie szczury?
- Nie. Powstał Dom Kultury, a budynek wyremontowano. Teraz to porządna buda, w której ćwiczymy.
B: To kapela numer jeden w Polsce musi jeszcze ćwiczyć?
-Pytanie bez sensu! Przecież my nie możemy sami siebie oceniać. Na koncertach jest fajna atmosfera, publicznoć i my wspaniale się bawimy. Ale to jeszcze o niczym nie świadczy.
B: A czy nie chcecie być cały czas na topie?
- A cóż to za cel?
- Każdy ma jakieś marzenia, ale nie należy przesadzać z wygórowanymi celami.
- Może faktycznie kiedy nam na tym zależało na tym, aby się podobać. Ale przeż te lata nasze marzenia się zdewaluowały. Może to zabrzmi śmiesznie, ale teraz gramy bardziej z przyzwyczajenia, aniżeli z wewnętrznej potrzeby grania.
B: I dlatego nadal gracie muzykę lat siedemdziesiątych?
- Fakt. Jest to punk rock z tamtych czasów. W miarę melodyjny, łatwo wpadający do ucha.
B: Dlaczego nie staraliście się zmienić swojej muzyki i nadążać za modą?
-Po co mamy szukać czegoś nowego, skoro to, co robimy, podoba się publicznoci. Kiedy przestaniemy ich rozgrzewać, przestaniemy grać. I nie będziemy się tym martwić.
B: Jesteście kapelą naturszczyków?
- Tak. I gdy ludzie o nas tak mówią, nie obrażamy się. To jest nasz plus. Tylko nasza muzyka jest prosta i naturalna.
. B: A kto ją komponuje?
- Wszyscy, ale Gienek jest naszym liderem, który nadaje nam temat. Przychodzi na próbę i mówi: "chłopaki, mam wspaniały numer! ". I gra. Mówi, że tu jest zwrotka, a tu refren. Siadamy i gramy. Czasami potrzebne są drobne szlify. I jest numerek.
B: Gieniu, czy pomysły, które przynosisz, są już zapisane na papierze nutowym?
- Nie. Żaden z nas nie zna nut, a ja nawet podstawowych chwytów gitarowych. Uważam, że szkoda czasu na rozpisywanie utworu na nuty. My po prostu gramy.
B: Jak w takim razie notujesz pomysły nowych piosenek?
- Nagrywam je na taśmę magnetofonową i przesłuchujemy ją do oporu.
B: Jesteście amatorami, lecz dopiero w tym roku po raz pierwszy przyjechaliście do Jarocina i to już w charakterze goci. Dlaczego nie próbowaliście szczęcia wczeniej?
- Nie uznajemy takich imprez jak konkurs kapel amatorskich w Jarocinie, czy też innego rodzaju przeglądy, zawody, spędy...
- Nie lubimy się mierzyć. Choć rzeczywiście musimy przyznać, że prawie wszystkie zespoły, które teraz liczą się na licie przebojów Programu Trzeciego zaczynały swoją karierę od Jarocina. My jednak wolimy wybić się z Ustrzyk.
B: A czy zespołowi z Ustrzyk jest trudniej się znaleźć w "Trójce" niż, na przykład, kapeli z Warszawy?
- Żaden menedżer, żaden impresario nie będzie się tłukł specjalnie na koncert nikomu nie znanej kapeli - na koniec świata do Ustrzyk. Ci, co mieszkają w Warszawie, mają możliwość "wychodzenia" sobie dojść w radiu. U nas jest to niemożliwe.
-A poza tym nie uważalimy tego za konieczne.
B: Jednak po dwunastu latach trafiliście do radia!
- Ładna pociecha. Dobrze, że chociaż nie na emeryturze. Ale nagraliśmy w rzeszowskiej agencji "aia" materiał na płytę i te kawałki niejako trafiły do radia. A później wszystko potoczyło się błyskawicznie. Pół roku po sprzedaniu materiału przez agencję w "Pronicie" została wydana płyta.
- Tak naprawdę nigdy nie zakładaliśmy, że nagramy jakąkolwiek płytę. Graliśmy. To była muzyka dla samej muzyki. To, co robimy, podobało nam się i sprawiało przyjemność. A skoro ktoś chciał nagrać naszą płytę, dlaczego mieliśmy z tego nie skorzystać? Zrobiliśmy to dla siebie na starość. I dla potomnych...
B: Takich numerów w show busnessie nie ma. Musiał was ktoś wcześniej widzieć i zaakceptować ?
-Po trzech latach grania poznaliśmy "Amoka", czyli Andrzeja Turczynowicza. Spodobała mu się nasza muzyka i zaprosił nas do Kołobrzegu na Pierwszy Ogólnopolski Festiwal Rockowy Zespołów Nowej Fali. Był 1980 rok ...
Po Kołobrzegu udało nam się załapać kilka koncertów do różnych klubów studenckich. Niestety, jednak zespół prawie na pięć lat musiał zawiesić swoją działalność. Najpierw ówczesny wokalista -Bogdan Augustyn -brat naszego tekściarza, Macieja -poszedł na studia Niebawem Bogdan poszedł na kamasze. A później i ja znalazłem się w czołgu. A pozostali grali z doskoku. Tak naprawdę KSU zaczęło ponownie grać dopiero po naszym wyjściu do cywila.
B: A kiedy pod swoje opiekuńcze skrzydła wzięło was ZSMP?
- Że co ???
B: Przecież na okładce waszej płyty jest zdjęcie takiej pięknej tablicy ZSMP!
- Okładka jest jednym wielkim nieporozumieniem. Ktoś ją zaprojektował zupełnie bez głowy. Zobaczyliśmy ją po raz pierwszy dopiero w Jarocinie i ... przeraziliśmy się. Okazało się, że nasze projekty nie dotarły na czas, a efekt ... Można się zabić.
B: Przed waszym występem w Jarocinie, jeden z widzów na stadionie krzyknął: "Ale niech to będzie prawdziwe KSU! ". Cóż to miało znaczyć?
- Małolat chciał, żebyśmy dali więcej czadu. Większość publiczności przychodzi na czadową muzykę, ale nieco łagodniejszą. Na koncercie jednostka się nie liczy. Ważny jest tłum, bowiem dla niego gramy.
B: Co jest dla was najważniejsze w czasie koncertów?
- Nawiązać kontakt z publiką. A to nam się udaje bez problemu.
B: Czy kiedy tłum skanduje tytuł swojej ukochanej piosenki, gracie ją?
- Nie. Przed koncertem mamy z góry ustalony program i trzymamy się go.
- No, chyba że na bis.
B: Czy publiczność punkowa lubi być poniżana? Przecież do niej śpiewacie: " ty kurwa jesteś niczym!".
-To nie tak! Wyrwaliście zdanie z kontekstu, z piosenki "Pod prąd", który bardzo pasuje do atmosfery panującej w Jarocinie. My śpiewamy:

nie próbuj nigdy iść pod prąd
nie szukaj nigdy przyczyn
jednostka wszakże zerem jest
ty także jeste niczym ...
W tym kontekcie wasze oskarżenia są zupełnie bezpodstawne. Nasze teksty są po prostu jak świat panczurów.
B: W tym momencie powinniśmy wam zadać pytanie dotyczące ideologii muzyki. Ale nie zrobimy tego.
- Na wasze szczęcie. Dziennikarze czasami pytają nas o to. I dziwią się, gdy słyszą, że my jesteśmy tylko od grania. Niczego nie zakładamy, a nasza muzyka powstaje spontanicznie. Nie zastanawiamy się nad tym, kto i z kim i z jakiego powodu.
- Na razie szajba nie odbija.
B: A panienkom, które przychodzą na wasze koncerty?
- Hm ... Czasami przychodzą po występie po autografy, czasami idziemy na wspólne wino...
B: A co będzie dalej?
- Pożyjemy, zobaczymy. Wszystko zależy od Krajowej Sceny Młodzieżowej, która się nami opiekuje.
B: Czy piszecie już piosenki na drugą płytę?
- Przez dwanaście lat zebrało się już tyle kawałków, że spokojnie z tego co mamy, możemy wydać drugi longplay.
- Po co mamy szukać czegoś nowego, skoro to, co jest przez nas już dopracowane, podoba się. Szkoda naszej pracy, szkoda tylu lat...
- Zastanawiamy się nad tym, by druga płyta składała się w połowie ze starych kawałków, a w połowie z nowego materiału, nad którym obecnie pracujemy.
B: Czy ktoś wam już zaproponował wydanie nowej płyty?
- Prowadzimy wstępne rozmowy z "Pronitem". Ale na razie nie możemy nic więcej na ten temat powiedzieć.
- Myślimy nawet o zrobieniu płyty z koncertu. Jednak nie chcemy popełnić błędu niektórych kapel, które zrobiły to za wczenie. I drogo za to zapłaciły.
- Taka płyta może być nawet trzecią lub czwartą z kolei, bowiem wtedy publicznoć zna poszczególne kawałki i śpiewa z kapelą, a nie jest to hecą improwizowaną w studiu.
B: A skąd wy o tym wiecie?
- Jak Bieszczady zasypie śnieg, mamy czas o tym pomyśleć.
B: Co w ogóle w Bieszczadach można robić zimą?
- W Ustrzykach Dolnych jest kiepskie życie. Poza muzyką, a oprócz nas są jeszcze trzy -cztery zespoły, pozostaje tylko knajpa. Małolaty 16-17-letnie chodzą zapijaczone, jak wory Nie dziwię się im. Bo i co mają robić?
- Natomiast latem jest wspaniale. Woda, pogoda, przygoda i ... piękne dziewczyny. O ryzykowną przygodę nie jest trudno. Ale to już domena Siczki.
B: Punk po angielsku znaczy śmieć. Czy tak myślicie o sobie?
-Ależ skąd! Jesteśmy wspaniali, kochani.
B: Często macie takie dobre samopoczucie?
- Czasami. Bywa, że ludzie traktują nas dobrze lub źle. Gdy jest źle, to sprawa wygląda zupełnie beznadziejnie. Wywalają nas przez drzwi przez okna.
B: Czy razem z ramami, w które usiłują was niektórzy wepchnąć?
- Nas? To jest niemożliwe...
- Ten numer się nie uda.
- Tym, którzy mają taką nadzieję dedykujemy piosenkę z naszej przyszłej płyty: "Moje oczy".
Moje oczy nie widzą za mgłą,
Moje uszy zatkane watą są
Moje usta pełne błahych słów
Moje myśli w milionach innych głów
Jaki człowiek przekonuje mnie
Że karmazyn najpiękniejszy jest
Młode oczy nie widzą kolorów
Usta milczą a uszy są chore
Moje serce bije w innym takcie
Niż w swych normach napisane macie
Moje ręce od dziecka spętane
Moje nogi tańczą dziki taniec
Moja głowa pełna jest
Wzniosłych haseł oraz bzdurnych tez
Co mam robić z głową moją
Która nie chce myśleć według wzoru...

Komentarze do tego artykułu:

Zarejestruj się lub zaloguj aby skorzystać możliwości dodawania komentarzy.