Logowanie lub Rejestracja

KSU- BIESZCZADZKI ALTERNATIV ROCK.

AGRAWKA AGRAWKA , dnia Lipiec 20, 2009

KSU - Bieszczadzki Zespół Grający Alternatywnego Rocka!!!

Przez dziennikarzy muzycznych określany jako „żywa legenda polskiego punk- rocka”

Ustrzyki Dolne, rok 1977. W telewizji tylko dwa nudne programy przerywane ciągłymi przemówieniami ówczesnych liderów partii komunistycznej... W sklepach na półkach obficie stoi jedynie ocet i sól... Do sklepów ustawiają się kilometrowe kolejki, bo właśnie mięso rzucili... Nie wspomnę, że żywność była wydawana na kartki. Często były to racje głodowe i ludzie musieli kombinować, żeby jakoś przetrwać...Dla zwykłych obywateli brakowało dosłownie wszystkiego. Cała nasza produkcja szła na wschód.. Tylko partyjni i ich sługusy mieli przywileje...

Grupa tutejszej młodzieży: Bogdan „Bohun” Augustyn, jego brat Maciej „Michał Broda” Augustyn, Eugeniusz „Siczka” Olejarczyk, Lesław „Plaster” Tomków, Wojciech „Ptysiu” Bodurkiewicz, Waldemar „Burek” Kuzianik i paru towarzyszących im kolegów nie godzą się z panującymi warunkami. Ci młodzi chłopcy mający zaledwie po 16/17 lat fascynują się muzyką z gatunku Rocka, HardRocka, i Jazzu. Zakładają własny zespół, na początku grają covery swoich ulubionych bandów:, „Black Sabbat” „Led Zeppelin” „Deep Purple” „Rush” „Thin Lizzy” „Free”...Ale kompozycje są zbyt trudne do zagrania na prymitywnym sprzęcie, jaki udało im się samym zmajsterkować.

Podczas słuchania audycji w znienawidzonym i zakazanym przez władzę „Radiu Wolna Europa” lecą kawałki nieznanych tutaj kapel, które na Wyspach Brytyjskich były prekursorami nowego gatunku muzycznego o nazwie „Punk”... Ta muzyka była zupełnie inna od tej granej przez wyżej wymienione zespoły ( gdyż na nich Ci młodzi ludzie się wychowywali zapatrzeni w starszych braci - Hippisów)... Była dużo prostsza do zagrania, bardziej energiczna, zbuntowana... I najważniejsze- posiadała ideologię bardzo ważną wtedy dla młodych muzyków, gdyż dzięki temu mogli wykreować swoje poglądy i stworzyć charakterystyczne postawy, które teraz próbuje się zaszufladkować i sprowadzić do prostej symboliki, wtedy to miało zupełnie inne wartości.

Zaledwie garstka ludzi w tym kraju dała początek i rozwijała muzykę Punk wraz z filozofią, którą w tekstach dostosowano do problemów naszej społeczności, na Wyspach Brytyjskich, gdzie w połowie lat ’70 ( wtedy to zaczęło być głośno o „Sex Pistols” i nowej subkulturze „Punk”) były inne problemy. Tam zmagano się z bezrobociem, niskimi zarobkami i ogólną stagnacją... Ale oni mieli wolność słowa!!! A Polska była wtedy w żelaznym uścisku ZSRR i miała mocno trzymać za ryj swoich obywateli przez rozbudowany aparat władzy komunistycznej, by cicho siedzieli i ciężko pracowali... Przecież Rosja musiała mieć jakieś profity dzięki temu, że wygrali z III Rzeszą i nas „wyzwolili”... Do tej pory nie możemy się pozbierać po tej sąsiedzkiej „pomocy” ... Dlatego ucieczka w świat muzyki, a później walka z systemem za jej pośrednictwem była jedynym sposobem na zachowanie indywidualizmu i głośne wyrażanie swoich poglądów, to pozwalało wyrwać się z błędnej machiny zautomatyzowanego społeczeństwa, w którym władza z góry narzucała, co ma myśleć i w co wierzyć...

Powróćmy znowu do „Radia Wolna Europa”, bo to bardzo ważny epizod dla młodych anarchistów i ich zespołu. Z powodu braku dostępu do zagranicznej muzyki Rockowej w Polsce, chłopcy piszą list do redakcji z prośbą o częstsze audycje, w których gościłby Punk-Rock. List został konspiracyjnie wywieziony z kraju i wysłany, by uniknąć cenzury. Po przeczytaniu go na antenie, mimo, że nie zawierał konkretnych nazwisk, w Ustrzykach zaczęły odbywać się przesłuchania wszystkich po kolei z grupy alternatywnej młodzieży, i wysnuto przeciwko nim jakieś sfingowane oskarżenia... Oczywiście radio spełniło prośbę młodych ludzi na antenie pojawiły się utwory zespołów takich jak: „Sex Pistols” „Uk. Subs” „ Wire” „The Damned” „Ruts” „999”... które po kryjomu w piwnicach na strychach nagrywano na magnetofonach szpulowych, by później urządzać próby i uczyć się grać na ich coverach, podkładając do muzyki napisane przez siebie teksty... Z czasem młodzi muzycy, ( a w szczególności Siczka) zaczynają komponować własne utwory, ale zanim do tego dochodzi, zespół przybiera nazwę „KSU” i kilka razy zmienia skład. Odchodzi „ Burek” (perkusja) a później „Plaster” ( gitara basowa), „Ptysiu” (syntezatory) i „Bohun” ( vokal saksofon). Siczka jako gitarzysta przejmuje dodatkowo rolę vokalisty, za perkusją siada Bogdan „Tu (Ptuś)” Tutak, a na basie gra Adam „Dżordzu” Michno... Później zastępuje go Bartłomiej „QQŚ” Kądziółka... I tak przez kolejnych kilka lat z przerwami zespół powoli się rozwijał muzycznie i ideowo.

Nazwa „KSU” ( nadana przez Siczkę), pochodzi od dawnej rejestracji samochodowej z rejonu Ustrzyki- Krosno- Sanok- Ustrzyki, wprowadzonych pod koniec lat ’70. Teraz te tablice są już rzadkością po zmianie województw i wprowadzeniu nowych przepisów. Obecnie Sucha Beskidzka (okolice Krakowa) ma taką rejestrację, a w Ustrzykach obowiązują litery RBI(Rzeszów – Bieszczady).

Poza działalnością w zespole członkowie KSU udzielali się w życiu społecznym i ( anty) publicznym zwłaszcza w sprawach dotyczących regionu Bieszczad. Założyli organizację o nazwie „Wolna Republika Bieszczadzka” w skrócie „WRB”, mającej na celu ochronę Bieszczadzkiej przyrody i dawnej kultury rdzennych mieszkańców pozostawionych przez nich zabytków i wszelkich śladów egzystencji. Obecnie tylko bracia Augustynowie realnie zajmują się tymi sprawami, gdyż mają upoważnione do tego stanowiska pracy ( Polska Akademia Nauk – Maciej i dyrekcja Domu Kultury- „Bohun”). Natomiast Siczka stara się wspierać ich w tym swoją muzyką.

Teksty utworów „KSU” wyrażają lokalny patriotyzm, brak akceptacji dla przemocy, wojen, korupcji i wszelkich nadużyć ze strony władzy w stosunku do społeczeństwa. W latach 80-tych członkowie zespołu byli inwigilowani przez ówczesne służby bezpieczeństwa za jawny bunt przeciwko powszechnie panującemu terrorowi i zakłamaniu, „Moje Oczy” „Dno”.

Poprzez muzykę Siczka tworzy postawę pacyfisty walczącego o pokój gitarą - a nie karabinem... został siłą wcielony do armii w 1983 roku co jeszcze bardziej spotęgowało żal do bezdusznego systemu mono partyjnego Państwa, zmuszającego swoich obywateli do przemocy i do postępowania wbrew własnemu sumieniu „Skazany Na 716 Dni” „1984 W Okopie” śpiewa również teksty ironizujące z alkoholizmu młodych ludzi, „Antypody” „ Jabol Punk”, poruszając jednocześnie problem narkotyków „ Igła I Mak”.

Siczka jest zagorzałym przeciwnikiem narkomanii oraz wszelkich przejawów rasizmu i nietolerancji „Nowaja Sistema”. Osobiście popiera wiele organizacji humanitarnych, ekologicznych, pacyfistycznych oraz antyfaszystowskich! Jako miłośnik przyrody, ponad wszystko kocha Bieszczady „Moje Bieszczady” „ Za Mgłą”, dlatego mieszka tu gdzie się urodził i wychował- w małym miasteczku - Ustrzyki Dolne „ Ustrzyki” .

Zawsze odrzucał propozycję zamieszkania w dużym mieście, by jak go namawiali znajomi- łatwiej mu było zrobić karierę. Na swojej drodze spotkał wielu nieuczciwych ludzi, czyhających na to, by zarobić na „KSU”, wplątując go w jakieś śmierdzące układy... zdarzały się nie raz podpisane za plecami umowy, przez które nie świadomy biurokratycznej przewagi Siczka popadł w ruinę... z jednej strony piraci z drugiej chciwi wydawcy jednak nie zdołali zniszczyć legendy!!! Do tej pory leader „KSU” pozostał twórcą niezależnym i nie interesują go kontrakty z komercyjnymi wytwórniami i promującymi je mediami które zabijają indywidualizm artysty wymuszając na nim obietnicami coraz większej sławy i pieniędzy uzależniających jak narkotyk, tworzenie komercyjnej, płytkiej i bezideowej paplaninie o dupie marynie pod masową mało wymagającą publikę... mamy wiele przykładów takich oszałamiających karier, jak ludzie mający niewielki talent i jeszcze mniejsze ambicje robią z siebie małpy cyrkowe by tylko zaistnieć... promują się niezbyt pomysłowo wyreżyserowanymi przez swoich managerów skandalami namiętnie nagłaśnianymi przez tanie szmatławe brukowce dla głupich bab... A tu mamy do czynienia ze skromnym człowiekiem, nigdy nie zabiegającym o sławę czy jakieś kosmiczne pieniądze ... nawet nie ma ubezpieczenia... typowy przykład postawy „ No Future” ! robi to co kocha najbardziej i stara się robić to tak jak potrafi najlepiej, by przy okazji móc się z tego utrzymać i godnie ( a nie wystawnie!) żyć. Może kiedyś zostanie to docenione ... ale z obserwacji wiadome jest to, że artystów takiego pokroju docenia się dopiero po śmierci... muzyka którą tworzy Siczka ma duszę i oprócz swego piękna i niepowtarzalności posiada również pewną głębię duchową nie dla wszystkich zrozumianą...

Autorami Tekstów „KSU” są:

Maciej „Michał Broda” Augustyn obecnie pracownik Polskiej Akademii Nauk „Instytutu Fauny I Flory Karpat” „Muzeum Zoologi” odtwórca historii regionu z jego pierwotnymi mieszkańcami i ich kulturą (współredagował kilkutomowe wydawnictwo „Bieszczad”), Maciej jest marzycielem idealistą z tych na wymarciu, gdyż niewielu na świecie jest takich wartościowych ludzi... jako poeta zawsze trafia w serce swoimi napiętnowanymi żalem i goryczą tekstami o naszej rzeczywistości by później wprowadzić nas w zachwyt nad pięknem przyrody, stawiając ją na pierwszym miejscu w hierarchii wartości jako dobro najwyższe i największe szczęście, jakie może spotkać człowieka. „Moje Bieszczady” „Echo Karpat” „Nowaja Sistema” „Ludzie Bez Twarzy” „Liban”...
Człowiek bardzo inteligentny, przez co pewnie z własnego wyboru osamotniony...często słychać w jego słowach ironię i pogardę dla ludzkiej bezmyślności...

Rafał „Dziadek” Rękosiewicz hammondzista, ex „krzak” oraz autor tekstów i muzyki współpracujący z wieloma artystami mi. z Martyną Jakubowicz. Obecnie mieszka w przepięknej Kotlinie Kłodzkiej wraz z ukochaną małżonką Julią. Rafał jest miłośnikiem „prawdziwego” bluesa i takich twórców jak mi. „Bob Dylan” „John Lord”...poza tym jako starszy już człowiek dalej rozwija się intelektualnie czytując ( i tłumacząc na j. polski) poezję anglojęzycznych artystów – muzyków oraz naszych rodzinnych polskich poetów np. Czesława Miłosza... Rafał również jest z tych całym sercem oddanych muzyce twórców, nie gra dla kariery czy pieniędzy tylko z przede wszystkim dla przyjemności. Wyznaje filozofię, w której największym szczęściem człowieka jest miłość i szacunek do bliźniego, przyroda w każdej formie i postaci, ojczyzna oraz muzyka zwłaszcza ta szczera , płynąca z serca. „Dziwne Drzewa”, „Awaria Obrazu” „ Nic Nie Powiedziała”...

Eugeniusz „Siczka” Olejarczyk leader „KSU” w swoich tekstach wyraża brak akceptacji w stosunku do chorej skorumpowanej i podszytej egoistycznymi ambicjami rządzących, Polskiej polityki „Kto Cię Obroni Polsko”. Wyznawana przez niego filozofia jest prosta- by nie komplikować niepotrzebnie życia sobie i innym, by żyć w zgodzie z przyrodą i jak najbliżej niej, oraz w miarę możliwości pomagać ludziom- począwszy od swojej rodziny i bliskich... jest również utopijnym idealistą który wierzy w dobro człowieka i w to że kiedyś dojrzejemy do prawdziwego człowieczeństwa, przestaniemy się krzywdzić, niszczyć, i zabijać... na świecie zapanuje pokój a ludzie będą cieszyć się przyrodą, własnym życiem i sobą nawzajem. Ma nadzieję, że kiedyś ludzie zrozumią i przestaną na ślepo wierzyć i zabijać w imię chorych religii opartych na terrorze i przemocy, przerażających ich dusze i ciała... „Czym Jest Wiary Sens” Siczka zawsze odsuwa od siebie ludzi zakłamanych i fałszywych, a o innych (zwłaszcza tych, którzy go okradli) woli nic nie mówić, niż mówić źle . Coraz trudniej jest mu zrozumieć drugiego człowieka, wybaczyć, zapomnieć...

Zbliża się przełomowy moment dla Siczki i jego zespołu!!!!

Już od stycznia 2008 roku „KSU” będzie obchodzić jubileusz 30 rocznicy swojej działalności!!!!

Niewiele alternatywnych zespołów w tym kraju przetrwało taką próbę czasu! To niesamowita lekcja historii w muzycznym wydaniu dla młodego pokolenia nie świadomego swoich korzeni i kultury. Dlatego uważam, że trzeba pomagać takim zespołom przedrzeć się przez obstawione układami i zarobionymi na naiwności społeczeństwa pieniędzmi salony muzyczne... zwłaszcza w mediach, które ostatnio są coraz mniej bezinteresowne i we wszystkim upatrują skandali i sensacji eliminując to co szczere i prawdziwe.

Siczce nie było łatwo przetrwać te wszystkie burze. Fakt, że „KSU” nadal istnieje to zasługa zmiany systemu a także wiernych fanów i przyjaciół, którzy w momentach zwątpienia mówili mu „Idź Pod Prąd” i poszedł... była też przy nim ukochana mama – Pani Helena aby tworzyć muzykę taką jak Siczka trzeba poświęcić się tylko temu, nie można pogodzić dwóch różnych światów: albo muzyka, albo inna praca. Gdyby nie pomoc mamy – musiałby zrezygnować z tego co kocha ... przez ponad 40 lat mieszkał z nią pod jednym dachem. Zostali sami gdy Gieniu miał 9 lat, matka rozstała się z ojcem z powodu jego problemów z alkoholem i agresją, a starszy brat Andrzej w wieku 15 lat zaczął samodzielne życie wyprowadzając się z rodzinnego domu. Żyli bardzo skromnie ale w szacunku i wzajemnej miłości. Gienek przeżył szok gdy mama nagle zmarła kilka lat temu. Do tej pory nie może się otrząsnąć po tej tragedii. To go bardzo zmieniło, ocknął się nagle, że został zupełnie sam, bez własnej rodziny, dzieci, bez przyszłości... stał się przez to innym człowiekiem, bardziej poważnym i odpowiedzialnym. Przestał chodzić po knajpach i zadawać się z dziwnymi ludźmi. Często go można spotkać na cmętarzu w Ustrzykach przy grobie mamy i babci. Nastrój ten wyraża utwór „Nic Nie Powiedziała”.

Zespół przeszedł w swojej karierze wiele wzlotów i upadków.
Najgorsze były rozstania z innymi muzykami. Przez „KSU” przewinęło się do tej pory wraz z obecnym składem 31 osób. Jedni odchodzili sami, zazwyczaj z powodów rodzinnych, studiów lub stałej pracy, gdyż wcześniej z grania w „KSU” były zbyt małe pieniądze, by można było się z tego utrzymać, a jak ktoś chciał założyć rodzinę to musiał znaleźć stałą pracę, inni odeszli, bo nie umieli się odnaleźć w tym zespole... jeszcze inni nie potrafili sprostać muzycznym ambicjom leadera... Ale większość byłych muzyków wciąż pozostaje w kontakcie a niektórzy nawet w prawdziwej przyjaźni z Siczką np. Burek (mieszkający obecnie w Chicago), Plaster, Tuptuś (grał w „KSU” prawie 15 lat, to oprócz Siczki najdłuższy staż), Dżordż ( grał 7 lat), i QQUŚ ( grał 5 lat, skończył AWF i wybrał pracę z młodzieżą w szkole ) były i takie przypadki, że kilku nieudaczników i cwaniaków chciało się wypromować dzięki legendzie Siczki narażając na szwank reputację zespołu, od takich ludzi na szczęście „KSU” się powoli izoluje.

Ostateczna decyzja Siczki stawia na współpracę tylko z zawodowymi muzykami, którymi bez wątpienia są Jasiu , Dziaro, i Gaweł. Z Jasiem współpracuje już ponad 15 lat, a z Dziarem i Gawłem nagrał wspólnie na żywo płytę „21” dla Radia Bieszczady”. Z tego wynika, że wszyscy zdążyli bardzo dobrze się poznać, a zwłaszcza poznać swoje możliwości muzyczne i kompozytorskie. Parę lat wspólnych koncertów i mały kryzys, po którym Siczka z żalem rozstał się z Gawłem a później z Dziarkiem i zaczął grać z muzykami – amatorami z Tarnowa. Tu uczucia są mieszane, bo ambicje muzyczne były niezbyt wielkie, a potrzeby finansowe coraz bardziej wygórowane. Początkowe przyjaźnie kończyły się przez to oszczerstwami i fałszywą propagandą. Siczka starał się w miarę dobrze traktować swoich muzyków, nigdy się nie wywyższał ani nie dominował nad nimi, i ci bardziej cwani wykorzystywali to dla własnych korzyści. Dla Siczki ważne jest także to, jakimi ludźmi prywatnie są osoby, z którymi współpracuje, nie każdy się do tego nadaje.
Często bywa tak że presja sławy i pieniądze pozbawia wszelkich skrupułów pozornie miłych i fajnych ludzi. Nigdy nie wiadomo, na kogo się trafiło, dopóki nie wystawi się go na próbę ... do tego dochodzą jeszcze umiejętności techniczne, które też można obiektywnie ocenić dopiero po paru wspólnych występach... a przynajmniej próbach ( na które w „KSU” nigdy nie było czasu).

Pod koniec 2006 roku atmosfera w przedostatnim składzie zaczęła być napięta by uniknąć większych konfliktów Sieczka z Agrawką na koncerty do Londynu i Dublina (początek 2007 roku) zapraszają Gawła i Dziarka. Po udanych występach i mile spędzonym czasie obydwaj postanowili zostać na stałe w „KSU” to wielka reaktywacja najlepszej sekcji rytmicznej w zespole !!! Nie wiadomo, czy można tu mówić o przyjaźni, bo z tym różnie bywa. Na początku zawsze jest dobrze, a z czasem wychodzą różnice charakterów... nie każdy też ma na tyle silną osobowość, by poradzić sobie w wielu stresujących sytuacjach na trasie... najważniejsze jest to, że teraz wszyscy członkowie zespołu rozumieją się doskonale w języku muzyki, oraz to, że się wzajemnie bardzo szanują i tolerują. Mam nadzieję, że Siczce uda się utrzymać ten skład jak najdłużej, bo to wielka korzyść dla fanów tej muzyki i dla dalszego rozwoju „KSU”.

Są już w związku z tym plany na przyszłość. Siczka zamierza zaprosić do studia wszystkich z zespołu ( spełniając prośbę wielu fanów, by w końcu nagrać coś z całą kapelą) i zrealizować materiał na nową płytę, ale to temat na przyszły rok. Oczywiście to, że ostatnie płyty były nagrane tylko przez Siczkę i Jasia Kidawę przestało być tajemnicą po awanturniczym odejściu takiego jednego basisty z Tarnowa. Nawet była afera, że zespół w studiu poprawił koncert z Woodstock dogrywając bas. Przyznają się do tego, gdyż wstyd im było wydać takie „rępolenie”, gdzie inni jakoś w miarę zabrzmieli. Podsumowując tą sytuację problem polegał na braku talentów muzycznych i twórczych u muzyków z którymi Siczka wtedy grał. Pomimo, że Jasiu (gitarzysta) nagrał ostatnie płyty na bardzo wysokim poziomie artystycznym, to po jakimś czasie da się zauważyć brak inwencji twórczej w perkusji i basie. Na szczęście z takimi muzykami jak Dziaro i Gaweł „KSU” ten problem ma już z głowy!!.

Obecnie zespół i kilku muzyków gościnnie zaproszonych na trasę jubileuszową przygotowuje wiele znanych i lubianych przez publikę utworów w wersji akustycznej. Będzie też coś nowego, ale to niespodzianka.
Skład Zespołu:

Eugeniusz „Siczka” Olejarczyk, gitarzysta, vokalista i kompozytor wszystkich utworów „KSU”, a także autor kilku tekstów, pozostał w zespole jako jedyny z pierwotnego składu i przez prawie 30 lat jest wierny swoim ideałom starając się nie popaść w komercję i w rutynę. Muzyka którą tworzy z roku na rok ulega ewolucji, przez co jego kompozycje stają się coraz dojrzalsze- tworząc niepowtarzalny styl – który nazywamy mianem „Alternatywnego Rocka”.

Jarosław „Jasiu” Kidawa, gitarzysta, realizator nagrań „KSU” od 1993 roku. W „Kidawa Studio” obecnie Jasiu współpracuje z wieloma zespołami w studio, mi. Z zespołem „Wilki”, a także na scenie – mi. Z Małgorzatą Ostrowską. Jasiu bardzo ceni sobie prywatność i wszelkie poglądy pragnie zatrzymać dla swoich najbliższych. Siczka uważa go za dobrego przyjaciela, gdyż wielokrotnie wystawiany na próby losu- Jasiu nigdy go nie zawiódł!.

Leszek „Dziaro” Dziarek, perkusista. EX „2000000 BULGARIANS” „RSC” oraz „HOLLY DOGS”, współpracował z wieloma artystami mi. Z Katarzyną Gertner, obecnie pracuje w Sandomierskim Domu Kultury ucząc młodzież gry na perkusji. Dziaro jest radykalnym patriotą, ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu, jest wybitnym znawcą historii ( zwłaszcza historii Sandomierza, skąd pochodzi i obecnie mieszka) oraz Literatury Polskiej, jest człowiekiem bardzo oddanym swojej rodzinie ( żonie i dzieciom), oraz muzyce... gra przede wszystkim jazz i klasyczny rock. Również współpraca z „KSU” pozwala mu się muzycznie zrealizować z czego wszyscy są zadowoleni.

Paweł „ Gaweł” Gawlik, basista. EX „NEGATYW”, współpracuje jako kompozytor muzyki z TVP, oraz gra w Warszawskich zespołach jazzowych. Paweł ma swój dziwny świat muzyki i filozofii, który mało kto rozumie... mieszka w Warszawie ze swoją miłością- Beti i kocim przyjacielem, jest bardzo uzdolnionym muzykiem- twórcą. Przejawia rzadki talent gry na instrumentach basowych oraz ma niesamowite wyczucie rytmu. Zdaniem Siczki jest jednym z najlepszych basistów w tym kraju. To jakim jest człowiekiem pokaże czas.

Oraz Gościnnie:

Mateusz „Joseph” Sowa, multiinstrumentalista ze wskazaniem na gitarę akustyczną, utalentowany młody człowiek. Grywał i nadal się udziela w podkarpackich zespołach folkowych, jazzowych, a nawet punk- rockowych. Joseph jest takim muzycznym „prawdziwkiem” ma własny styl gry i dużo nie tuzinkowych pomysłów. Siczka często zaprasza go do swojego prywatnego studia, by razem popracować nad nowymi utworami.

Komentarze do tego artykułu:

Zarejestruj się lub zaloguj aby skorzystać możliwości dodawania komentarzy.