Logowanie lub Rejestracja

Koncert w Siedlcach (13.08.2004).

AGRAWKA AGRAWKA , dnia Lipiec 20, 2009

Takiej okazji nie mogłem przegapić. KSU grało tylko 50 km od mojej miejscowości. Koncert odbył się 13 sierpnia w Siedlcach w klubie rockowym Ultra. Używając słów Stachury można by powiedzieć, że chłopaki napisali kolejny piękny wiersz, bo przecież muzyka KSU to czysta poezja, szczególnie grana na żywca. Oczywiście przypadkowy obserwator, dla którego kawałki zespołu z Bieszczad są obojętne zastanawiał by się bardzo co w tym jest takiego pięknego. Koncert odbywał się w ciasnej, dusznej sali, z prowizoryczną sceną, ze słabym nagłośnieniem, wokalu Siczki prawie nie było słychać. To akurat chyba nikomu nie przeszkadzało, bo wszyscy doskonale znali teksty i wspólnie razem je śpiewali. Scena też chyba nie była problemem. Liczył się przede wszystkim żywy kontakt z zespołem, bez żadnych barierek i ochroniarzy. Kolesie wskakiwali na scenę i rzucali się na na pogujących ludzi. To cud, że nie wyrwali jakichś kabli. Pod sceną istny żywioł. Każdy czuł muzykę i jak tylko potrafił dawał upust swoim emocjom. Jednak taki koncert w takich warunkach (było strasznie duszno, a pot lał się strumieniami, przynajmniej ze mnie) był męczący zarówno dla zespołu jak i dla audytorium (co za słowo). Dlatego, też gdzieś tak w połowie zrobiono 10 minutową przerwę. W sam raz na papierosa. Cieszyłem się w tedy jak dziecko, że jeszcze się nie skończyło i że ta chwila ciągle trwa. Po przerwie chłopaki zagrali Jabolowe ofiary, o który to kawałek ludzie już od początku się dokrzykiwali. Głównie zespół grał kawałki z pierwszej płyty Pod prąd, a także z najnowszej Ludzie bez twarzy. Totalnym odjazdem był utwór Za mgłą. Tutaj chłopaki na początku troszkę się nie zgrali. Od początku sierpnia zespół gra w nowym składzie i jeszcze nie zdążył dobrze się zgrać. Do grupy na miejsce Gekona i Sysego doszli: Jasiu Jarek Kidawa (gitara), który z KSU związany jest już od dawna oraz Sebastian Mnich (perkusja). Kawałek Esperal blues został natomiast poświęcony Jurkowi Owsiakowii, który to niestety nie zaprosił zespołu na tegoroczny Przystanek Woodstock, a wielka szkoda. To był by dopiero koncert przed tyloma ludźmi. W Siedlcach było jednak kameralnie i bardzo przyjemnie. Przed bisami poleciał Jabol punk, utwór którego siedlecka publika najgłośniej się domagała. Później były bisy. Jeszcze raz Liban, Nocne kroki, Knajpa, 1944 w okopie i Pod prąd. Podsumowując, koncert był udany i chyba wszyscy którzy tam byli ze mną się zgodzą. To była na pewno niezła dawka pozytywnej energii, która pozwoli jakoś przetrzymać monotonię tych codziennych dni.

Jeżeli także i WY chcielibyście podzielić się swoimi wrażeniami z koncertów KSU to bardzo proszę o kontakt, a wasz tekst na pewno znajdzie się na tej stronce. Pozdrawiam i do zobaczenia na koncertach.

Komentarze do tego artykułu:

Zarejestruj się lub zaloguj aby skorzystać możliwości dodawania komentarzy.